sobota, 12 stycznia 2019

A JE TO CZYLI SĄSIEDZI



1.
Z punktu widzenia kilkuletniego dziecka Czechosłowacja w latach sześćdziesiątych jawiła się z jednej strony jako daleka  kraina z baśni, a z drugiej jako kraina bliska, oddzielona jedynie wąską wstęgą rzeki. A jednak niedostępna. Choć właściwie niezupełnie niedostępna, bo czasami organizowano dni przyjaźni, pamiętam, że można było przejść do Czeskiego Cieszyna bez zbędnych formalności, tylko że tam wszystko (a przede wszystkim sklepy) było pozamykane. Co najwyżej można było dostać watę cukrową na patyku, ale do tego potrzebne znów były korony, których legalnie dostać było nie sposób, więc trzeba było sobie radzić inaczej – o czym poniżej.
Wieść o kolejnych dniach przyjaźni w drugiej połowie lat sześćdziesiątych rozprzestrzeniała się po całym ówczesnym województwie katowickim. Widomym znakiem były pojawiające się w niektóre dni się karawany syrenek, trabantów i wartburgów z górnośląskimi rejestracjami, które zawijały do Cieszyna, bo podobno ma być kolejny dzień przyjaźni i uchylą granicę. Gdy okazywało się to plotką, auta odjeżdżały z powrotem. 

niedziela, 23 grudnia 2018

WYWIAD O CIESZYNIE

Wywiad dla regionalnej telewizji: o "Skrzatkach cieszyńskich", ulicy Hażlaskiej, Dyskusyjnym Klubie Filmowym Fafik, zegarze na Wieży Piastowskiej, cmentarzach żydowskich i jeszcze paru innych rzeczach: Kliknij tu 

poniedziałek, 3 grudnia 2018

OBRAZEK LUDOWY


Zdobycz z targów staroci w Cieszynie. Podchodzę do stoiska, widzę to cudo i pytam się po ile. "Po pięć złotych, bo my są z Goleszowa". Odkładam na bok, żeby jeszcze czegoś poszukać, w końcu biorę, chcę zapłacić, a sprzedawczyni z niedowierzaniem w głosie: "To co, da pan te pięć złotych?". Poza pięknymi tekstami są również ciekawe ilustracje.




sobota, 17 listopada 2018

PIĘĆ ZDJĘĆ


 ŻYWIEC

Na pierwszym zdjęciu, zrobionym w Żywcu w 1916, widzimy 24-letnią kobietę, z jej mężem, wówczas chyba 60-letnim, który kilka miesięcy później zmarł. Ktoś oderwał głowę mężczyźnie na zdjęciu. Dwa lata później owa kobieta urodziła córkę. Jej ojcem był najprawdopodobniej żołnierz austriacki bądź jeniec francuski. Zaraz po zakończeniu wojny ów ojciec wyjechał w swe strony rodzinne i słuch po nim zaginął. 



Córka w 1938 roku wyszła za mąż za oficera Wojska Polskiego.i w dwa lata później urodziła syna. 


AUSCHWITZ
Trzy lata później ów oficer został zaaresztowany przez gestapo i stracony w Auschwitz, a jego żona została osadzona w tym obozie. Oboje byli żołnierzami Związku Walki Zbrojnej. Ich dziewięciomiesięczny syn uratował się w ten sposób, że podczas aresztowania jego babcia (kobieta z pierwszego zdjęcia, wówczas 50-letnia) wyskoczyła z nim przez okno z pierwszego piętra. 





CIESZYN

Na ostatnich zdjęciach (zrobionych w latach sześćdziesiątych) obie kobiety, matka i córka, tulą do siebie kilkuletnie dziecko. To dziecko to ja (córka była moją matką chrzestną i macochą mojej mamy). Te zdjęcia zrobione były na browarze w Cieszynie, gdzie wówczas mieszkaliśmy. 

wtorek, 6 listopada 2018

BROŃMY BRACKEGO



Przed przeczytaniem niniejszego wpisu informuję, że piwo to alkohol, szkodzi zdrowiu i nikogo nie namawiam do jego picia.
W internecie pojawiła się petycja o przywrócenie produkcji cieszyńskiego piwa "Brackie". Można się z nią zapoznać, a nawet podpisać, klikając tu.
Niestety obawy autorów niniejszej petycji wydają się być słuszne. I nie chodzi tylko o przywrócenie sprzedaży w butelkach, najszlachetniej jednak piwo podaje się nalewane z pipy (broń Boże "z kija" czy wręcz "nalewaka"), chodzi w ogóle o sam pomysł przejęcia brandu (celowo używam tego obrzydliwego słowa) przez Browar Żywiec, które nie ma żadnych możliwości wyprodukowania takiego piwa - dlatego, że nie ma tam kadzi do otwartej fermentacji (w których robi się to piwo na browarze w Cieszynie), ponadto produkuje się tam piwo metodą w tankofermentatorach - łącząc proces fermentacji i leżakowania, co - aczkolwiek  masowo stosowane przez korporacyjne koncerny browarnicze (celowo używam tego obrzydliwego słowa, bo na słowo "piwowarskie" te koncerny nie zasługują) jest gwałtem zadanym szlachetnej sztuce piwowarstwa.
Oczywiście, chytrusy z żywieckiej korporacji próbują sprzedawać pod marką "Brackie" różne piwopodobne płyny, jak np. wprowadzane z małą skutecznością od kilku lat "Brackie Pils" czy też ostatni horror, czyli "Brackie Żateckie" Nie dajcie się zwieść, popatrzcie się, gdzie to piwo jest produkowane i nie kupujcie go.
Browar Zamkowy w Cieszynie próbuje w miejsce zanikającego "Brackiego" (które - w coraz bardziej śladowych ilościach, ale jednak - produkuje) wprowadzać nowe produkt, jak np. piwo "Ciemna strona Cieszyna" (nazwa precyzyjnie określa jakość tego produktu), czy też  ostatnio "Noszak": wypić to się od biedy da, jest lepsze niż wszystkie korporacyjne piwa produkowane w Polsce, ale do "Brackiego" tak się ma, jak pięść do nosa albo - mówiąc górnolotnie - jak zwiędły ziemniak do dojrzałego bakłażana.
Nie dajmy sobie zrobić wody z mózgu i nie dopuśćmy do zniknięcia z rynku kolejnego (po szerokim asortymencie wyrobów z "Olzy", sztućcach z "Polvidu", kartonach z CZK, dżemach z "Lasu") wspaniałego cieszyńskiego produktu, który  rozsławiał gród Trzech Braci na całą Polskę (i trochę na Czechy).

Wydaje mi się, że wiem co piszę, bo przez pierwszych 12 lat życia mieszkałem na Browarze Zamkowym w Cieszynie, a potem pracowałem na nim jako robotnik myjący tanki po leżakowaniu. Pochodzę z rodziny piwowarów. 

niedziela, 4 listopada 2018

PUDEŁKA



Pudełka po papierosach "Wawel" i "Belweder" (lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte ubiegłego wieku, "Wawele" przyozdobione były ryciną Krakowa wewnątrz pudełka) oraz po czymś tam (przedwojenne) produkowane w Cieszynie przez Fabrykę Kartonaży i Walizek "RORI" (od nazwisk założycieli; Rozenzweiga i Rindla), późniejsze Cieszyńskie Zakłady Kartoniarskie. W roku 1992 firma została sprywatyzowana i przestała istnieć. Zdjęcie z wystawy (świetnej!) "Gospodarze" poświęconej cieszyńskim przedsiębiorcom prezentowanej na Zamku Cieszyn .



wtorek, 4 września 2018

KOMPOT Z GWIZDKÓW MILICYJNYCH



Wygrzebałem plan miasta Cieszyna z 1985 roku. A tam spis knajp i ważniejszych urzędów. Knajpy na pierwszym miejscu, urzędy poniżej – co dziwić nie może w mieście, które nie zagubiło środkowoeuropejskiego sznytu. Poza tym i jedne, i drugie to miejsca użyteczności publicznej.
Lokale podzielone są na kategorie. Kiedyś, za komuny, taki właśnie podział obowiązywał – od kategorii "S" (którą w Cieszynie cieszyła się jedynie kawiarnia Pod Jeleniem), najwyższej, poprzez kategorię I (też nieźle; w Cieszynie restauracje Pod Jeleniem i Centralna), najpowszechniejszą kategorię II  (np. Strzecha), aż po kategorie najniższe: III i IV.